Header Pic Header Pic
Header Pic
 
Header Pic
Header Pic  Pfeilstart arrow gospodarka arrow Finansowość i jej braki: Jak polityczny triumf Wall Street doprowadził do kryzysu gospodarczego
Header Pic
Header Pic

Finansowość i jej braki: Jak polityczny triumf Wall Street doprowadził do kryzysu gospodarczego PDF Drukuj
Wpisał: Andrzej Smosarski   
02.11.2008.

Wywiad z Robertem Kuttnerem

źródło: Multinational Monitor

http://www.multinationalmonitor.org/mm2007/112007/interview-kuttner.html

tłumaczenie: Andrzej Smosarski

Robert Kuttner jest współzałożycielem i redaktorem czasopisma The American Prospect. Jest autorem książek: „Roztrwonienie Ameryki: Jak niepowodzenia naszej polityki osłabiają nasz dobroby”t (2007), „Wszystko na sprzedaż: cnoty i granice rynków” (1997) i pięciu innych książek. Kuttner jest współzałożycielem Instytutu Polityki Gospodarczej, progresywnego think tanku doradców gospodarczych w Waszyngtonie.


Multinational Monitor: Rozpoczyna Pan swoją książkę „Roztrwonienie Ameryki” od zarysowania kilku obszarów, w których dobre rokowania dla Stanów Zjednoczonych zostały zmarnowane – utraty wiarygodności w sprawach międzynarodowych, zniszczenia środowiska naturalnego, zdolności gospodarki do zachowania ogólnego dobrobytu. W książce koncentruje się Pan na gospodarczym marnotrawstwie i jego związkach z niepowodzeniami politycznymi. Ogólnie ujmując, jakimi środkami roztrwoniono amerykański potencjał gospodarczy?

Robert Kuttner: Przez 30 lat politycy odwracali rewolucyjne zmiany Roosevelta. Wraz z gwałtownym wzrostem wpływu korporacyjnej Ameryki na partie polityczne sfera polityczna odwróciła się od bardziej mieszanych lub sterowanych form kapitalizmu na rzecz fundamentalizmu rynkowego. Przyjmuje to - szeroko ujmując – pięć form.

Po pierwsze, osłabienia wszelkich form regulacji państwowej, co z kolei wzmacnia ekonomiczną siłę elit biznesowych wobec pracowników i konsumentów,

po drugie: słabnięcia związków zawodowych i reszty pracowniczej przeciwwagi dla pracodawców kosztem mniejszego bezpieczeństwa zatrudnienia i pogorszenia dystrybucji dochodów

po trzecie, upadku polityki społecznej zmieniającej rzeczywistość rodzinną przez wzrastający nacisk na zatrudnienie rodzin,

po czwarte: polityki handlowej, która służy raczej interesom przemysłu i finansów, a nie pracowników i konsumentów

oraz najpoważniejszy: demontażu systemu regulacji w sektorze finansowym – skutkującego ostatnim krachem kredytowym i niosącym ryzyko nowego Wielkiego Kryzysu.

 

MM: Twierdzi Pan, że USA ewoluowały w kierunku gospodarki spadkowej. Co Pan ma na myśli używając tego określenia?

Kuttner: Cóż, nie tylko ewoluowały. To było celowy rezultat wpływów politycznych Wall Street. Przepisy zostały zmienione tak, że ci, którzy są w środku, tacy jak właściciele funduszy powierniczych, spekulanci akcyjni, a nawet banki udzielające kredytów osobom fizycznym, mogli robić z dnia na dzień fortuny, które nie miały żadnego związku z tym, co wnosili do produktu krajowego brutto. Jest to także gospodarka pośredników, w której ci, którzy głownie pasożytują na produkujących bogactwo otrzymali o wiele za dużo do zabrania.

 

MM: Pana książka określa wiele czynników osłabiających strategię sterowanego kapitalizmu, który rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych w okresie Nowego ładu i trwał przez lata 70. Dlaczego śledzi pan ten proces bardziej do lat 70 niż do wyboru George`a W. Busha na prezydenta w roku 2000?

Kuttner: To, że rząd amerykański zaczął oddalać się od Nowego ładu i powojennego systemu sterowanego kapitalizmu zaczęło się w latach siedemdziesiątych. Pierwszy atak na system progresywnego opodatkowania nastąpił wraz ze zmianami podatków w roku 1978. To Carter nie Reagan, w swoim wystąpieniu dotyczącym stanu państwa z roku 1978, po raz pierwszy określił rząd jako bardziej problem niż rozwiązanie. Był to również okres uwolnienia kursów walutowych do swobodnego dryfowania i tworzenia nowych form międzynarodowych spekulacji finansowych. Kiedy kolejne rządy niszczyły gospodarkę mieszaną, w rezultacie przychody dystrybucji stawały się coraz bardziej nierówne. Oczywiście, wszystkie te trendy nasiliły się po rządami George W. Busha, ale kierunek został ustalony w połowie lat siedemdziesiątych

 

MM: Głownym czynnikiem, na którym się Pan koncentruje jest narastanie spekulacji finansowych i - bardziej ogólnie- siły sektora finansowego w gospodarce. W jakim sensie Wall Street jest dziś potężniejsze niż to było w epoce kapitalizmu sterowanego?

Kuttner: Widzimy, że potęga, którą ma Wall Street może sprowadzić w dół całą gospodarkę! Z punktu widzenia gospodarki, powszechne są całe rodzaje spekulacji finansowych trzydzieści lat temu nielegalne, z których jedynie niedawny skandal jest jedynie najbardziej widocznym i dramatycznym.

Trzy dekady temu, banki inwestycyjne nie mogły łączyć się z bankami komercyjnymi. Prawo antymonopolowe było rzeczywiście egzekwowane. Stan spraw był daleki od ideału – dlatego potrzebowaliśmy ruchu społecznego zabiegającego o wspólny interes, który rozpoczął się w końcu lat 60-tych - ale i tak siła niszczenia gospodarki przez Wall Street była mocno ograniczona. Nawet gdy w latach siedemdziesiątych, wciąż otrzymywaliśmy nowe formy ochrony konsumenckiej dla zrównoważenia siły systemu finansowego takie jak Community Reinvestment Act, następował jednocześnie wzrost potęgi Wall Street, wyrastającej ponad poziom obu partii. Obrazuje to konflikt interesów w przypadku Roberta Rubina, architekta publicznej strategii de regulacyjnej, służącej prywatnym interesom swoim i kolegów z tego środowiska.

 

MM: W jaki sposób przekazanie Wall Street władzy jest przyczyną, a na ile skutkiem podważenia kapitalizmu sterowanego.? Jaka była rola innych czynników? Jak działa energia spekulacji finansowych, wzmacnia czy pomnaża procesy deregulacyjne?

Kuttner: Wall Street ma władzę nad politycznymi programami. Naciski Wall Street powstrzymały w roku 1990 SEC (Securities and Exchange Commission – Komisję Ochrony i Wymiany) pod kierownictwem Arthura Levitta w latach 90 przed wstrzymaniem przewrotnych innowacji systemu finansowego, takich jak księgowość pozaksięgowa, co przyczyniło się do sprawy Enronu i innych kosztownych skandali. Takie same naciski spowodowały uchylenie w roku 1999 ustawy Glass Steagall Act, co było zaproszeniem do kolejnej rundy spekulacyjnych nadużyć. Podobna presja uniemożliwiła Kongresowi żądanie, aby Rezerwa Federalna egzekwowała ustawę Home Ownership Equity Protection Act z roku 1994, co mogłoby zapobiec skandalowi „śmieciowych” kredytów [kredytów hipotecznych udzielanych bez rozsądnego zabezpieczenia i przez to bardzo niebezpiecznych zarówno dla banku jak i kredytobiorcy – przyp. tłum.]. Wall Street oświadcza także, że Partia Demokratyczna jest „poprawna”. Demokraci, którzy dążyli lub rządzili jako populistyczni ekonomiczni ryzykanci byli wyśmiewani jako wrogowie biznesu. Mieli też znacznie więcej trudności w powiększaniu funduszy kampanii wyborczych.

 

MM: Jakie były mechanizmy – polityczne lub innego rodzaju – dzięki którym Wall Street poszerzało swoją potęgę? Kosztem których sektorów gospodarczych lub społecznych została ona uzyskana?

Kuttner: Mieliśmy dwóch demokratycznych prezydentów, Cartera i Clintona. Obaj odwrócili się od polityki wcześniejszych Demokratów z wieku XX, będących od czasów Roosevelta bardziej wyraźnymi zwolennikami silniej regulowanej formy kapitalizmu.

Począwszy od połowy lat osiemdziesiątych mielimy także wzrost znaczenia roli centroprawicowego lobby Rady Przywództwa Demokratycznego w Partii Demokratycznej. Za prezydentury Clintona te związki z Wall Street stały się jeszcze bardziej wyraźne. Ponadto, równoważąca siła ruchu pracowniczego stawała słabła od ponad 30 lat. Wszystko to zostało spotęgowane przez wzrastające koszty kampanii wyborczych i zwiększanie się roli pieniędzy płynących z Wall Street.

Ten proces ma także wymiar ideologiczny. Fundamentalizm rynkowy stał się powszechnie panującą mądrością, dominująca ideologią Partii Republikańskiej, połowy Demokratów i większości prasy.

 

MM: Jakie były kluczowe kroki ustawodawcze i regulacyjne w ostatnich trzech dekadach, które wepchnęły Wall Street na szczyty potęgi?

 Kuttner: Mieliśmy deregulację w dwóch znaczeniach. Po pierwsze, wyraźne uchylono wiele form regulacji, które chroniły pracowników i konsumentów, a także zapobiegały bardziej destrukcyjnym, autokanibalistycznym praktykom kapitalizmu. Po drugie, mieliśmy upadek egzekwowania przepisów, które pozostawały jedynie na papierze w miarę jak prezydenci okazywali się lisami wyznaczonymi do strzeżenia kurnika pełnego kurczaków. Wszystkie instytucje od Administracji Zdrowia i Bezpieczeństwa Pracy do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd są dużo słabsze niż były lub dwa pokolenia temu. Osoby powołane do agencji regulacyjnych rzadko są w stanie gorliwie działać w interesie publicznym.

Ważne jest, aby odróżnić "Wall Street", w sensie potężnych instytucji bankowych i finansowych, od reszty amerykańskiego biznesu. Przemysł farmaceutyczny, na przykład, ma zbyt wiele uprawnień aby łupić i mamić konsumentów oraz zbyt długi okres ochrony patentowej leków, które są często podróbkami istniejących już leków. Jednak przemysł farmaceutyczny to nie Wall Street.

Niezależnie od wszystkich innych nadużyć – a są one bardzo rozpowszechnione – dla mnie osobiście najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem ostatnich dekad jest sposób w jaki rynki pieniężne uciekają roztropnym regulacjom. Rynki finansowe nie uczą się bowiem na swoich błędach, ponieważ w grę wchodzi możliwość uzyskania zbyt wielkich pieniędzy. Tak długo jak nie wyczyścimy bałaganu po skandalu Savings and Loan Dopóki nie zrobimy zmian ustawowych dla zapobieżenia kolejnemu Enronowi, dopóty będziemy mieć pozaksięgowe „specjalne uprawnienia” stworzone przez banki, będziemy cierpieć przez nadużycia związane z kredytami „śmieciowymi”. Legislatorzy tkwią dziś w uśpieniu ponieważ zbyt mało jest silnego poparcia dla silnych, prospołecznych regulacji prawnych.

 

MM: Proszę opisać konflikty interesów, tak powszechne w sektorze finansowym. Jakie są przykłady takich konfliktów? Jakie ogólne strategie działań proponuje Pan dla ich uniknięcia?

Kuttner: W latach dziewięćdziesiątych, typowym przypadkiem byli giełdowi „analitycy”, będący prawdopodobnie agentami inwestorów i którzy skłaniali się do opierania się w swoich zarobkach na tym, jak udanie promowali firmy w których mieli udziały finansowe.

Ludzie, którzy stworzyli sobie Enron raczej wzbogacili siebie, a nie jego akcjonariuszy, pracowników czy emerytów. W obecnej dekadzie, symbolicznym przypadkiem są kredyty subprime (hipoteczne kredyty „śmieciowe”). Te spółki hipoteczne, których źródłem były kredyty podpisywane przez nie same, poświadczały kredyty pożyczkobiorcom. Agencje ratingowe obligacji, które dawały tym obligacjom śmieciowym najlepsze oceny, rzekomo działały na podstawie bezpośredniej oceny. Tak jedne jak i drugie były wynagradzane z sutych prowizji, według tego, jak dobrze działały na papierze. To rażący konflikt interesów. Takich przykładów można podać dziesiątki. Chciałbym aby kategorycznie zabroniono pewnych działań i wymagano o wiele większej jawności, w przypadkach praktyk, które są dozwolone.

 

MM: Mówiąc ogólnie, można stwierdzić, że oparta na wysokiej dźwigni natura funduszy typu hedge i operacji bankowych stwarza ryzyko dla całego funkcjonowania systemu finansowego. Co Pan rozumie poprzez ryzyko systemowe, i w jaki sposób spekulacje pożyczonymi pieniędzmi tworzą takie ryzyko?

Kuttner: Jednym z głównych nadużyć, które doprowadziły nas do wielkiej katastrofy w latach dwudziestych była zbyt wielka liczba spekulacji opartych na pożyczonych pieniądzach. To działa bardzo ładnie, gdy ceny aktywów rosną, ale kiedy bańka pęka i ceny zaczynają spadać, cały ten system ciągnie w dół. Jest to ryzyko dla całego systemu kredytowego i całej gospodarki, gdyż prowadzi do ograniczenia kredytów w momencie recesji co ją tylko pogłębia. Widzieliśmy ograniczenia możliwości działania nawet Systemu Rezerwy Federalnej, jeśli chodzi o możliwości zatrzymania tego procesu wypłacania zaliczek kapitałowych i bardzo tanich kredytów.

Gdy składnik aktywów okazuje się być warty mniej niż dług wobec tego składnika, to nie jest to już tylko kryzys płynności, ale wypłacalności. Ekonomista Irving Fisher pisał w roku 1933, że wielkie kryzysy pojawiają się, gdy zabezpieczenia kredytu mają mniejszą wartość niż długi z nim związane. To dlatego obecna sytuacja jest tak niebezpieczna i wymaga aby pojawiły się regulacje i zaczęli działać politycy.

 

MM: Jeżeli wskazać w książce jednego negatywnego bohatera, to jest nim Robert Rubin. Dlaczego Rubin – siła przewodzącej Partii Demokratycznej - jest tak znaczącą postacią w Pańskich wypowiedziach?

Kuttner: Rubin, zarówno uosabia jak i pokazuje zdominowanie Partii Demokratycznej przez centroprawicową ideologię i Wall Street. To on przekonał Clintona, że zrównoważony budżet jest drogą do gospodarczej prosperity. Próbował także, na szczęście nieskutecznie, promować wielki układ z Georgem W. Bushem, w ramach którego systemy opieki zdrowotnej czy zabezpieczeń socjalnych miały zostać ograniczone w zamian za przywrócenie niektórych podatków. Jest on także wielkim propagatorem jednostronnego "wolnego handlu", w którym państwa merkantylistyczne, takie jak Chiny dostają wolną rękę, tak długo, jak długo grają wspólnie z wielkimi amerykańskimi bankami i korporacjami. Oczywiście był też kluczowym projektantem deregulacji w sferze finansów.

Rubin w skrócie pokazuje, dlaczego możemy uznać, że mamy jedno i pół partyjny system polityczny. Dwupartyjny system panuje w sprawach takich jak prawa gejów, oddzielenie kościoła od państwa i reszta kwestii dotyczących tolerancji. Mamy pewien rodzaj systemu dwupartyjnego w bardziej radykalnych aspektach neokonserwatywnej polityki zagranicznej. Ale jeśli chodzi o ekonomię wolnorynkową, panuje ustrój jednopartyjny – system Davos – i ewentualnie setkę demokratów w obu izbach parlamentu w charakterze dysydentów. Rubin to książątko partii z Davos.

 

MM: Tak samo, albo bardziej niż inne gałęzie biznesu, sektor finansowy jest obecnie zglobalizowany. Jakie wyzwania to stawia przed strategią regulacji?

Kuttner: Globalizacja finansów stanowi zarówno problem polityczny jak i instytucjonalny. Po pierwsze, powoduje, że instytucjom finansowym łatwiej jest wyprzedzać krajowe systemy prawne. Pomimo, że najważniejsze państwa teoretycznie mają siłę, aby złamać moc firm działających poza prawem, jednak robią to rzadko ponieważ trudniej jest uzyskać konsensus międzynarodowy niż wewnątrz kraju co sprawia, że traktaty ratyfikuje się trudniej niż tworzy ustawy.

Dobrym przykładem są tu nieustanne porażki tak zwanych państw rozwiniętych w trzymaniu biznesu z dala od rajów podatkowych. Nawet jeśli jest to trudne technicznie; istnieją bardzo zaawansowane działania skierowane przeciwko przypadkom podejrzeń prania pieniędzy ułatwiającym terroryzm, ale nie uchylania się od podatków. Taki kierunek jest oczywiście wyborem politycznym

Uzgodnienia z Bazylei są dobą ilustracją trudności jakie napotykają regulacje międzynarodowe. Pierwsze uzgodnienie, znane jako Basel I, było wspólnym porozumieniem najważniejszych państw w sprawie odpowiednich standardów kapitałowych banków. Okazało się to niewarte przysłowiowego funta kłaków, gdy dzięki nowej inżynierii finansowej banki mogły ukryć to czy rzeczywiście spełniają wymogi. Kolejny protokół Basel II oparto głównie na własnym modelu bankowym. Jednak, gdy kontrolujący przyjrzeli się temu dokładniej okazało się, że w wielu kwestiach Basel II był krokiem wstecz.

Pomimo to, gdyby istniała wola polityczna, możliwe byłoby aby wiodące kraje wypracowały wspólne standardy przejrzystości, zdolności finansowych i rezerw, a także zastosowały je w stosunku do każdego banku prowadzącego działalność na ich terytorium. Do lat 80 zagranicznym bankom nie pozwalano na prowadzenie poważnych operacji w innych krajach, a kapitalizm w dalszym ciągu funkcjonował.

 

MM: Co Pan proponuje w ogólnym zarysie na krajowym i/lub międzynarodowym poziomie kontroli międzynarodowych spekulacji finansowych?

Kuttner: Jako kraj, potrzebujemy wdrożenia trzech podstawowych polityk.

Po pierwsze, potrzebujemy znacznie bardziej rygorystycznych regulacji w sprawie nadmiernego pobudzenia. Czy instytucja finansowa jest nominalnie bankiem komercyjnym, lub bankiem inwestycyjnym lub funduszem hedingowym – cokolwiek mówi o sobie - jeżeli wydaje papiery wartościowe będące w istocie tworzeniem kredytu, to musi posiadać rezerw kapitałowe na pokrycie tego kredytu. Żadna instytucja nie powinna mieć wskaźnika pokrycia w wysokości powyżej 20:1. Jest to po prostu zbyt ryzykowne dla systemu, a w niczym nie służy wydajności gospodarki.

Po drugie, potrzebujemy znacznie więcej jawności w sprawie stosowanych instrumentów. Obecnie są one skrywane. Należy pokazać je zarówno tworzącym przepisy jak i opinii publicznej. Twórcy regulacji mają prawo wiedzieć, kto finansuje fundusze hedgingowe i jak wysoka jest ich pokrycie. Ostatecznie to rząd musi sobie radzić z wadami systemu, więc my potrzebujemy znacznie większej liczby mechanizmów przeciwdziałania wystąpieniu problemów.

Po trzecie, są całe kategorie transakcji, takich jak kredyty, które po prostu powinny być zakazane. Nie jest jasne, na przykład, czy fundusze typu hedge przyczyniają się do efektywności ekonomicznej państwa. Powinno się od nich wymagać, podobnie jak od funduszy sprzedających obligacje, aby inwestowały w sferę publiczną. Działania pozaksięgowe powinny być zabronione. Jeśli instytucja finansowa jest na krawędzi ze względu na podejmowane ryzyko, to odbija się to w jej bilansie.

 

MM: Zidentyfikował Pan deficyt handlowy USA, jako przyczyniający się do przyszłego spadku standardu życia w USA. Dlaczego obywatele powinni martwić się deficytem handlowym?

.Kuttner: Ameryka obecnie kupuje za granicą o ponad 6 % PKB więcej niż eksportuje . Pożyczamy pieniądze zagranicą, aby uzupełnić ten deficyt. . Z biegiem czasu, coraz więcej i więcej tego co wytwarzamy służy do spłaty odsetek od tego długu. Zagraniczne banki centralne oraz tzw. niezależne fundusze oszczędnościowe zarobiły tryliony dolarów. Same Chiny posiadają ponad 1,3 biliona dolarów. Z wyjątkiem funduszu norweskiego, w większości pochodzą one z krajów niedemokratycznych, które nie podzielają naszych wartości, są to kraje kapitalizmu, który określany jest, mówiąc niedyplomatycznie, jako faszyzm. Nie są to ludzie u których chcielibyśmy się zbytnio zadłużać.

Do niedawna wielu ekonomistów i istotne postacie z Wall Street łudziło się, że kraje te będą w nieskończoność kupowały obligacje skarbowe o niskim oprocentowaniu. Obecnie niezależne fundusze oszczędnościowe kupują realne zasoby. Do czasu zrównoważenia naszych wyników handlowych ta słabość będzie się powiększała.

 

MM: Jak ma taki duży deficyt handlowy? Czy zwiększenie znaczenia Wall Street i sektora finansowego przyczyniły się do tego?

Kuttner: Deficyt handlowy jest często błędnie utożsamiany przez ekonomistów z niską stopą oszczędności w Ameryce. Rzekomo wynika on z tego, że zbyt wiele konsumujemy i przejadamy import oraz nie oszczędzamy pieniędzy, które są nam potrzebne do inwestowania. Powoduje to deficyt kont oszczędnościowych będący logicznym skutkiem deficytu handlowego. Ten pogląd wychodzi jednak od strukturalnych przyczyn nierównowagi w handlu. Mieliśmy ogromną nadwyżkę handlową w latach 50 i 60, a nie było wówczas ogromnych oszczędności. Nasze stopy oszczędności wzrosły w latach 90 razem z deficytem handlowym.

W przeciwieństwie do państw, z którymi handlujemy, polityka handlowa USA została uregulowana tak, aby służyła interesom Wall Street. Władze nie przejmują się utrzymaniem bazy produkcyjnej. Nie ma dla nich znaczenia czy kraje azjatyckie stosują politykę merkantylizmu tak długo, jak długo pozwalają amerykańskim bankom pozostawać w grze. Oczywiście Wall Street popiera też zdecydowanie ideologię „wolnego handlu”, definiowanego jako przemieszczanie za granicę wszystkiego, co może być przemieszczone.

Wall Street uwielbia także być pośrednikiem w obrocie nadwyżkami innych krajów. Banki inwestycyjne czerpią zyski z naszej potrzeby pożyczania za granicą. Wall Street zyskuje również dzięki systemowi opartemu na spekulacji obcymi walutami. Przyczyna jest więc nieco pośrednia, ale polityczny wpływ sektora finansowego ma z pewnością duży wpływ na nierównowagę w handlu.

 

MM: Ukończył Pan „Roztrwonienie Ameryki” gdy obecny kryzys dopiero się pojawiał. Jak poważna wydawał się on wówczas? Napisał Pan "Nie potrzeba kryształowej kuli, żeby wiedzieć, że gdy nastąpi kolejne finansowe roztopienie kredytów, a nastąpi z pewnością, ci którzy posprzątają bałagan uzyskają poparcie, podobnie jak to miało miejsce w latach 30. Tak jak wtedy, wkrótce będzie jasne, że jedną z głównych przyczyn było zbyt wiele spekulacji pożyczonymi pieniędzmi. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobi Kongres będzie uniemożliwienie funduszom typu hegingowego działalności. Komentatorzy zapytają wówczas, dlaczego nikt nie podjął takiej decyzji przed katastrofą." Czy doświadczamy obecnie nieuniknionego kryzysu finansowego, który jak Pan powiedział, był nieunikniony?

Kuttner: Tak, i nie ma wielkiej pociechy w tym, że można teraz powiedzieć „a nie mówiłem".

Jest to najpoważniejszy przypadek stopnienia kredytów od lat 30. Naprawienie sytuacji będzie pod pewnymi względami nawet trudniejsze niż wówczas, ponieważ Stany Zjednoczone są dziś takie wielkim międzynarodowym dłużnikiem.

Potrzebujemy powrotu do regulacji i rekapitalizacji sektora finansowego, dramatycznej zmiany polityki handlowej oraz szerokiego wykorzystania wydatków publicznych do przywrócenia zdolności nabywczej, tak aby nie polegać dłużej na bańkach kredytowych jako źródle zasobów.

 

MM: Całkowicie brakuje politycznej odpowiedzi, której Pan oczekiwał. Dlaczego tak się dzieje? Czy przewiduje Pan reakcje polityczne w nadchodzących miesiącach i latach?

Kuttner: Tak naprawdę nie przewidywałem reakcji politycznych. Miałem nadzieję, że nastąpią, ale mówiłem też, że siła status quo jest tak ogromna, że dopiero poważny kryzys i zmiana przywództwa mogą coś zmienić. Mamy w tej chwili kryzys. Nie mamy jeszcze przywództwa. Zbyt niewielu polityków otwarcie oświadczyło, że obecny kryzys jest niepotrzebny i wynika z zastosowania skompromitowanego paradygmatu rządzenia oraz prowadzenia polityki ekonomicznej, który zdominował obie partie od końca lat 70 oraz że potrzebujemy kontrrewolucji aby przywrócić równowagę kapitalizmu. Zobaczymy jak daleko będzie musiał posunąć się kryzys, abyśmy otrzymali takie przywództwo.

 

MM: Krytykował Pan niedawno uchwalone w USA pakiety ekonomiczne jako zbyt skromny bodziec. Jaka powinna być polityka wobec kryzysu mieszkaniowego, w skali makro, biorąc pod uwagę obecne spowolnienie gospodarcze?

Kuttner: Musimy ponownie regulować wszystkie pokusy spekulacyjne, które spowodowały finansowe topnienie. W zakresie budownictwa mieszkaniowego należy zastosować współczesny odpowiednik Kompanię Pożyczki dla właścicieli domów Franklina Roosevelt’a, aby odkupić zabezpieczenia subprime po zniżkowych cenach i zaoferować raty o poziomie niższym niż rynkowy dla 2 milionów właścicieli domów, którzy stoją na progu wykluczenia.

W makroekonomii potrzebujemy rządowych wydatków o wysokości od 500 mld do tryliona USD rocznie, przez następne kilka lat, aby odbudować podupadłą infrastrukturę, profesjonalizować miejsca pracy w usługach i tworzyć niezależność energetyczną. Wszystko to będzie stymulowało ekonomię, da konsumentom pieniądze i stworzy dobre miejsca pracy w miejsce śmieciowych. Może to być w większości sfinansowane dzięki przywróceniu progresywnego opodatkowania chociaż deficyt w wysokości 3 do 4 procent PKB z pewnością w sytuacji głębokiej recesji jest rozsądny.

Ponowne regulacje są również niezbędne, abyśmy mogli mieć bardzo niskie stopy procentowe w celu sfinansowania odbudowy bez tych niskich stawek używanych jako fundusze spekulacji finansowych.

 

Zmieniony ( 09.11.2008. )
 
« poprzedni artykuł
Header Pic
left unten right unten